Tokyo Ghoul PBF

Forum PBF osadzone w świecie Tokyo Ghoul.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dante vs Reizo (Walka testowa)

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Klasa SSS
Klasa SSS
avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 16/10/2017

Statystyki
HP:
8000/11500  (8000/11500)
Komórki Rc: 4500

PisanieTemat: Dante vs Reizo (Walka testowa)   Wto Gru 19, 2017 3:56 pm


Atmosfera była niepokojąca, przyprawiająca skórę o ciarki. Ostatnie zdarzenia musiały mocno wszystkim namieszać, ale nie to się teraz liczyło. Nikt się nie zastanawiał nad tym co się właściwie wydarzyło i jak to się zaczęło. Nikt nie mógł, bo tak naprawdę nikogo tutaj nie było... oprócz dwójki ghuli stojących naprzeciwko siebie. Nie było zbyt wiele widać, ponieważ gęsty dym oraz mgła przysłaniała cały widok. Jedynie pewien obszar, w którym stali był czysty, widoczny. Mimo to i tak nie było zbyt wiele widać. Mrok nocy pokrywał zniszczone ulice Tokio, które nawet nie były oświetlane przez lampy uliczne z powodu braku prądu. Wszędzie leżały gruzy i odłamki ścian. Same miejsce, w którym byli to był chyba park. Prawdopodobnie, bo teraz ciężko było cokolwiek zdiagnozować w tym burdelu. Po chwili zaczęły na ziemię opadać białe płatki. Nie, to nie był śnieg. To popiół. W tle daleko było słychać co jakiś czas okrzyki żołnierzy, huki granatów, strzały z karabinów. Poza nimi żadnej żywej duszy. Jedynie księżyc swym blaskiem mógł im dotrzymać towarzystwa.


____________
To tak mniej więcej z grubsza wygląda otoczenie wokół was. Jest totalny chaos, a zarazem i pustka. Wszystko zniszczone. Dopasujcie się do klimatu w jaki was wprowadziłem, zapoznajcie się z mechaniką walki i możecie już zaczynać.
Uzupełnijcie sobie profile. Statystyki prześlę wam na PW. Reizo zaczyna, bo ma więcej szybkości (no chyba, że wolicie się ugadać między sobą to droga wolna).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://tokyoghoul.forumpolish.com
Reizo
Klasa C
Klasa C
avatar

Liczba postów : 3
Data dołączenia : 01/12/2017

Statystyki
HP:
0/0  (0/0)
Komórki Rc: 20

PisanieTemat: Re: Dante vs Reizo (Walka testowa)   Nie Gru 31, 2017 12:56 am

Słońce, które w tym momencie powinno spokojnie kierować się na zachód, kończąc swoją wizytację po tej części półkuli, zniknęło wraz z gęstymi kłębami czarnego dymu, który rozchodził się leniwie i ociężale po całym jeszcze do niedawna błękitnym nieboskłonie. Ciągnąc się od ziemi aż do nieba w wirujących filarach ciemności oraz toksyn, u swoich podstaw wychodził z olbrzymich, buchających płomieni z każdym momentem coraz bardziej rozchodzącymi się na coraz to większe połacie terenu wokół, ogarniając całe budynki, jak i ulice. Panował tu istny chaos, wywołany wojną, która wywołana została już wiele lat temu przez ludzi. Rzucili się do niepotrzebnej eksterminacji drapieżnika, górującego nad nimi pod każdym kątem, będącego najwyżej w łańcuchu pokarmowym. Dlaczego to zrobili? Ze strachu. Ze strachu przed śmiercią. Strachu, który doprowadził ich aż na skraj jestestwa, i który przebudził się właśnie w tym momencie. Zorganizowane oddziały Ghouli, które łącząc się w bataliony ruszyły na siedzibę szarych płaszczy pod sztandarem łączącego je chwilowo zawiązanego sojuszu, będącego inicjatywą Drzewa Aogirii, rodziny Tsukiyama oraz Smoków, napierały na linie przeciwnika, łamiąc je i wlewając się przez wyłomy w szyku dalej, by następnie posłać plątaniną czerwono-czarnych płaszczy całą ziemię skąpaną krwią wroga. Ale ludzie też nie byli im dłużni. Szybko wypełniając luki, które powstały w wyniku pożarcia czy też rozczłonkowania ich towarzyszy przez Ghoule, siali zniszczenie w pierwszy szeregach ludożerców swoimi quinque. Do walki zaczęły dołączać gołębie i to wtedy nastało zrównoważenie szali zwycięstwa dla obydwu stron. 
Ich planem był natychmiastowy atak i zabicie jak największej ilości mięsa armatniego, osłabiając tym samym ich armię, dopóki do walki nie dołączy większość inspektorów o wyższej randze niż 3. 
Reizo przeczekał cały ten początkowy atak, patrząc jak dwie siły się ścierają. Przy większych bataliach zawsze wolał postać z boku i zaobserwować jak najwięcej rzeczy, w tym i godnego przeciwnika, który nie zanudzi go, dając się zabić po dwóch sekundach. Przy okazji stąd miał o wiele lepszy widok i mógł dowodzić skuteczniej niż w samym środku pola bitwy, gdzie jego percepcja byłaby ograniczona przez masę ciał tłoczących się ze sobą w walce i panujący wokół pył. Kiedy w końcu doszło do namierzenia celu, a potem wyśledzenia go, kiedy zniknął z widoku stalowoszarych tęczówek Czarnego Smoka, walka nie trwała długo. Zawiódł się co do tego inspektora, spodziewając się po nim o wiele większej werwy, jak i umiejętności mogących wystawić Reizo na próbę. Kiedy jego truchło uderzyło z wręcz niesłyszalnym hukiem w panującej wokół wrzawie i krzykach ludzi zżeranych na żywca przez jego pobratymców, naprzeciw niego pojawiła się nagle postać, której postawa i wzrok zdecydowanie przesyłały jasne informacje do mózgu Morozowa odnośnie intencji nieznajomego. Ostatni członkowie sojuszu ludożerców zniknęli z parku, zostawiajac po sobie masakrę, która zaczęła niknąć w pomieszaniu z brudem, popiołem i gruzem przykrywającym z każdą sekundą coraz bardziej ciała pozostawione w kałużach szkarłatnej juchy. Wszystko wokół przestało niepotrzebnie rozpraszać, a nieznośna kakofonia dźwięków oddaliła się w kierunku największej prowadzonej aktualnie batalii za oddzielającymi ich do niej budynkami. Zapanował względy spokój, pozostawiając ich po dżentelmeńsku samym sobie. 

Reizo przekrzywił swoją łepetynę na bok w nagłym przypływie zaciekawienia tajemniczą postacią, której twarzy skrytej pod maską nie mógł jakkolwiek rozpoznać ani wyszukać w archiwum swojej pamięci, na której pracę nie mógł narzekać. Badawczym oraz spokojnym wzrokiem szarych źrenic przeczesywał każdy szczegół stojącego przed nim ghoula, którego rasę rozpoznał po dość intensywnym i charakterystycznym dla nich zapachu, chociaż panujące wokół niesprzyjające warunki dość mocno utrudniły wyczucie czegokolwiek, ale wreszcie udało mu się wyłapać strumień tejże woni. Jego oczy nie wyrażały niczego innego poza chłodną kalkulacją jaką obdarował obiekt zainteresowania. Kiedy zakończył swoją ekspedycję spojrzeniem w oczy przeciwnika, nagle jakby coś do niego dotarło, albo może raczej zauważył coś co pozwoliło mu połączyć fakty. Leniwie skierował swoje oczy w dół, ogarniając wzrokiem truchło pozbawione głowy, ale z widocznym jeszcze fragmentem charakterystycznego płaszcza Gołębi. Reizo w przebłysku oświecenia, uśmiechnął się w ponurym rozbawieniu bez jakiegokolwiek wyraźnego włożonego w to uczucia, rzucając bystre spojrzenie ponownie na delikwenta stojącego nie tak daleko od niego. Wystarczająco blisko by dosięgnąć kagune. Mlasnął jęzorem o podniebienie i pokiwał powoli głową dla nadania swoim słowom mocniejszego wydźwięku. 
-Rozumiem... Chciałeś go zabić, prawda? Był kimś ważnym. 
Zamilkł, jedynie jeszcze kiwając głową jakby w chwilowym zamyśleniu. 
-Z drogi, mały. 
Uśmiechnął się do niego, ale tym razem włożył w to cały swój chłód i zimno jakie wylewało się zawsze kiedy zakładał na twarz maskę, a paradoksalnie teraz jej nie miał. Następne kroki jakie podjął Reizo mogły się wydać dla osoby trzeciej w tym całym pogorzelisku obserwującej bacznie poczynania ghoula niesamowicie szybkie, wręcz niezauważalne dla ludzkiego oka, bowiem obraz stojącego i wyprostowanego spokojnie mężczyzny zniknął wraz z nagłym wybiciem swojego cielska do przodu. Chciał swojego przeciwnika potraktować jak najszybciej by wybić go z rytmu, który zazwyczaj się wystukuje w oczekiwaniu. Człowiekowi się wydaje, że jest maksymalnie skupiony i jest w stanie zareagować na każdy, najmniejszy ruch. Uważał, że jeżeli komuś przychodzi walczyć, to najlepiej już na początku zaatakować najmocniej, oczywiście nie zdradzając wszystkiego od razu. Asy w rękawie są zawsze mile widziane, przynajmniej z jego strony. Bystrym i kalkulującym wzrokiem powiódł po otoczeniu w poszukiwaniu jakichkolwiek strategicznych miejsc czy też dla samego rozeznania w terenie, analizując w głowie możliwości i interakcje w jakie mógł wejść z fragmentami otoczenia jeszcze za nim skoczył do ataku. Kiedy uznał, że walające się wokół pozostałości po drzewach są wystarczające by wesprzeć go w trakcie walki, ruszył. Pochylił się do przodu i nisko przykucnął na zgiętych nogach w kolanie, kumulując całą siłę mięśni w dolnych partiach ciała dla potężniejszego startu, który mógł mu nadać sporej prędkości. Kiedy jego nogi oderwały się od podłoża, skierował swoje ciało na lewą stronę od ghoula stojącego przed nim, wybierając sobie za punkt wybicia w powietrze powalony konar drzewa. Uderzył stopą o chropowatą korę i wyskoczył parę metrów w górę, posyłając kawałki drwa na boki, a jego płaszcz zafurkotał nieprzyjemnie. Jego kakugan rozbłysł w świetle pobliskiego pożaru, rozchodząc się wokół oczu pajęczyną drobnych pęknięć i krwistych żyłek, pulsujących rytmicznie w akompaniamencie pieśni głodu walki, która wydobyła się pod postacią gardłowego warkotu. W okolicy kości ogonowej nagle ogarnęło go znane mu przemożne uczucia ukłucia, które przeobraziło się w nachalne rozrywanie skóry przez wychodzące, formujące się kagune. Kiedy był u szczytu swojego lotu w przestworzach, wielki, czarny ogon ze szkarłatnymi fragmentami wystrzelił z końca jego kręgosłupa, natychmiastowo obwijając się raz wokół Reizo tworząc prowizoryczną ochronę jaką mógł mu nadać swoją grubością, centralne ataki przyjmując na siebie. Po rozpoczęciu opadania na swojego przeciwnika zakręcił piruet w powietrzu, chcąc nadać impetu końcowi swojego kagune by uderzyć nim na wskroś swojego przeciwnika, o ile ten nie umknie czy jakkolwiek nie przyjmie na siebie swojego ataku, chcąc uderzyć go niźli przeciąć. Minusem tego wszystkiego było to, że jeszcze nie wiedział jakim rodzajem kagune charakteryzuje się przeciwnik. Jedną z dłoni natomiast zacisnął w pięść, by wyrżnąć nią prosto w twarz wrogiego ghoula jeśli atak kagune go nie dosięgnie. Drugą natomiast miał otwartą i zdolną do ewentualnego złapania czy odtrącenia nadchodzącego ataku przeciwnika. Jeśli natomiast doszłoby do lądowania, miał zamiar wylądować na ugiętych nogach, które pozwoliłyby mu szybko odskoczyć lub wyprowadzić kopnięcie podcinające nogi oponenta.

____________________________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dante
Klasa C
Klasa C
avatar

Liczba postów : 4
Data dołączenia : 16/10/2017
Wiek : 16

Statystyki
HP:
0/0  (0/0)
Komórki Rc: 20

PisanieTemat: Re: Dante vs Reizo (Walka testowa)   Pon Sty 01, 2018 2:57 am

Hahaha! Anarchia! Słodka, cudowna, piękna anarchia i wszechobecne zniszczenie! Te dwie rzeczy działają bardzo pobudzająco, lepiej niż jakikolwiek narkotyk. Postać w czerni, z maską naciągniętą na twarz stała na dachu budynku, powoli wdychając i wydychając popiół i zapach śmierci. Skoro roztępała się wojna to mógł przestać korzystać z maski, więc chwycił za jej górę palcem wskazującym i środkowym, i zsunął maskę na szyję. Bez niej wyczuwał wszystko intensywniej. Czuł jak jego mordercze zmysły budzą się do życia. Świetne uczucie. Zerknął w dół, na ulicę. Widział jak Gołębie starają się odeskortować grupę cywilów. Mają strasznego pecha. Dante uśmiechnął się i zrobił krok przed siebie, w pustkę. Upadek zamortyzował jeden z Instepktorów. Chłopak wstał z powalonego przeciwnika i rozejrzał się wokół. Naliczył się jeszcze 3 zdolnych do walki. Nie musiał nawet używać Kagune, widział jak na sam widok Czerwonego Żniwiarza tracą zapał do walki i zastanawiają się nad ucieczką. Niestety, trafili na kogoś kto łatwo nie odpuszcza. Szybko dopadł pierwszego. Dobiegł do niego, uniknął ataku który ten zamierzał wyprowadzić i chwycił go za szyję. Ścisnął mocno i podniósł go, tak aby stopami nie mógł dotykać gruntu. Dante spojrzał mu w oczy i widział w nich nieme błaganie. Śmiecie nie mogą liczyć na litość. Ścisnął jego szyję z całej siły i tym samym zmiażdżył mu kark. Wyrzucił truchło gdzieś za siebie. Cała akcja nie trwała nawet 8 sekund. Spojrzał po pozostałej dwójce. Jeden z nich był sparaliżowany strachem, drugi zaczął uciekać gdy tylko wzrok Ghoula na nim osiadł. Najwyraźniej znali Dantego. Hah. A kto nie znał? Ten sparaliżowany nie stawiał jakiegokolwiek oporu i zdechł od razu. To źle. Wolałby gdyby zaczął krzyczeć lub błagać aby go oszczędzić, jednak tego nie zrobił. Żniwiarz zerknął po ocalałych. Większość uciekła, reszta była zbyt przerażona. Ehhh, nawet z tymi śmieciami się bawić nie można. Jedna, czarno-czerwona macka powoli wyrosła z pleców psychopaty. Zamachnął się nią szybko i zabił cywili, po czym ruszył w pogoń za uciekającym Inspektorem. Był jedyną zabawką w okolicy, więc znalezienie go nie było trudne. Dante szedł za nim, pogwizdując pod nosem i zastanawiając się co by tu mu najpierw urwać lub zmiażdżyć. Znajdowali się w zaułkach i jego cel właśnie zniknął za jednym z budynków. Chłopak nie zmienił prędkości swojego chodu, dopóki nie wyczuł nowego zapachu. Zapachu Ghoula. Wtedy przyśpieszył, skręcił, ruszył przed siebie i zobaczył jak jego zwierzyna leży martwa. Bez głowy. Nad nim stał Ghoul.
-Ważnym? Nie... Ale tak. Chciał go zarżnąć ale mnie ubiegłeś...-
Rozejrzał się wokół. Pustka. Nikogo. Poza tym który zabił Inspektora.
-Jesteśmy sami... Zabiłeś moją zwierzynę, a mi nie chce się szukać kolejnej...-
Uśmiechnął się, a jego Kagune powoli wyrosło z pleców. Wszystkie cztery macki.
-Powiedz mi, lubisz zdychać w bólu? Bo mam niesamowitą ochotę na ZAJEBANIE CIĘ, SKURWIELU.-
Uznał że zajdzie go z flanki, więc odskoczył w bok i zaszarżował na przeciwnika, wysyłając przed siebie Kagune z nadzieją że te go podziurawią lub chociaż złapią i uziemią go w jednym miejscu. Kiedy dopadnie do przeciwnika to wprowadzi kilka ciosów, wyskoczy wysoko w górę, rozłoży kolce na mackach i spadając, zrobi kilka salt (dzięki czemu zwiększy siłę uderzenia) i postara się trafić mackami w przeciwnika, samemu lądując na podkurczonych nogach.

____________________________________

Dante Theme
Dante Seyiu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dante vs Reizo (Walka testowa)   

Powrót do góry Go down
 
Dante vs Reizo (Walka testowa)
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dante Kehl
» Walka wręcz - zajęcia z profesor Lacroix
» Walka
» Walka w rzeźni, czyli Natsu Cup - Takara vs Eli
» Pole turniejowe - walka na miecze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Tokyo Ghoul PBF :: 
Inne
 :: Walki
-
Skocz do: